Ciemności na Błoniu – co dalej?

Bydgoscy drogowcy ogłosili kolejne przetargi na naprawę i obsługę lamp należących do Spółki Enea Oświetlenie. Niestety, w poprzednich postępowaniach firma nie złożyła oferty. Od wielu miesięcy bydgoszczanie skarżą się na niedziałające lampy, które należą do Enei. Oświetlenie należące do Miasta funkcjonuje normalnie. Jednocześnie okazało się, że ponad 1000 lamp, za które Enea wystawiała Miastu rachunki, nie istnieje.

Od wielu tygodni mieszkańcy Bydgoszczy, nie tylko osiedla Błonie, skarżą się na ciemności na bydgoskich ulicach. Pisaliśmy o sytuacji na ulicy Kasprzaka oraz Okrzei w “Egipskie ciemności na osiedlu“. Jak się okazuje problem jest nieco poważniejszy niż awaria oświetlenia czy magistrali energetycznej. To kiedy znowu zaczną świecić latarnie na bydgoskich ulicach zależy od jednego czynnika: złożenia oferty przez Enea Oświetlenia sp. z o.o. w przetargu ogłoszonym przez miasto.

Zgodnie z prawem Enea jest jedynym podmiotem, który może wystartować w przetargach. Naprawy dotyczą jej własności, a Miasto nie ma żadnych możliwości ingerowania w urządzenia innej osoby prawnej. Wcześniejsze postępowania nie przyniosły rozstrzygnięcia. Enea dwa razy nie zgłosiła się do obsługi własnych lamp.

Spór między Miastem a spółką

Jednym z głównych punktów sporu między Miastem, a spółką, była liczba lamp, za których Bydgoszcz ma płacić operatorowi. Okazało się, że rachunki, które Enea Oświetlenia wystawia na 1000 punktów świetlnych nie istnieje. Drogowcy przeprowadzili inwentaryzację, która wykazała, że przedstawiana przez Enea Oświetlenie liczba punktów świetlnych na poziomie 16 262 szt. odbiegała od rzeczywistego stanu. Jak się okazało w rzeczywistości punktów świetlnych jest prawie półtora tysiąca mniej (14 792 – ok. 1000 lamp zlikwidowanych przy inwestycjach m. Bydgoszczy i 525 punktów świetlnych pozostających w utrzymaniu ZDMiKP, a tylko zasilanych z szaf oświetleniowych własności Enea Oświetlenie).

Zbyt wysokie rachunki

Kolejną niejasną sprawą, która powoduje spór, są rachunki które wystawia spółka. Drogowcy przeanalizowali koszty utrzymania oświetlenia. Według obliczeń ZDMiKP miejskie oświetlenie kosztuje miesięcznie 4,80zł. za jeden punkt (bez uwzględnienia napraw awaryjnych, uszkodzeń losowych itd.). Natomiast spółka wystawia miesięczne rachunki na kwotę 20zł./punkt (z uwzględnieniem kosztów utrzymaniowych oraz usług oświetleniowych w postaci udostępnienia majątku). Podczas negocjacji Miasto domagało się od Spółki przedstawienia wiarygodnych, rzeczywistych kosztów utrzymania pojedynczego punktu świetlnego. Wszystkie zgłoszenia, które w ostatnich miesiącach mieszkańcy wysyłali do Miasta ws. zepsutych lamp Enei Oświetlenie były niezwłocznie przekazywane spółce.  Ta nie reagowała, zasłaniając się niepodpisaniem umowy i ograniczeniami epidemiologicznymi. Miasto natomiast nie mogło naprawiać własności innego podmiotu prawnego, bo naruszyłoby to istniejące przepisy.

Należy dodać, że wychodząc oczekiwaniom Spółki, pomimo braku podpisanej umowy na 2020 rok, Miasto uregulowało należności za bezumowne korzystanie z jej majątku w okresie I półrocza w wysokości 75% wykonanej usługi. Pomimo tego, lampy nadal nie były naprawiane przez Enea Oświetlenie. Wielokrotne spotkania z przedstawicielami państwowej spółki również nie przyniosły wymiernych efektów.

OZE na Błoniu - fotowoltaika

Miejska infrastruktura, a przetarg

Aktualnie blisko połowa lamp w Bydgoszczy należy do Spółki Enea Oświetlenie. Pozostałą część, czyli majątek Miasta, obsługuje Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. Niezależnie od rozstrzygnięcia obecnego przetargu, Miasto rozwija własne energooszczędne  instalacje. Nowoczesne lampy miejskie powstają obecnie przy nowych inwestycjach. Te punkty świetlne, w przeciwieństwie do infrastruktury Enei, są zawsze nowoczesne i energooszczędne. Średni wiek lamp Miasta to 13 lat, a Enei prawie dwa razy więcej, bo 25. Wielokrotne propozycje Bydgoszczy, aby wykupić lampy spółki, były odrzucane. Do obecnie ogłoszonego przetargu na obsługę lamp firmy Enea Oświetlenie zgłosić się może tylko sama spółka, która jest właścicielem połowy lamp w mieście. Warto dodać, że w dwóch wcześniejszych, podobnych przetargach, spółka nie wystartowała zasłaniając się brakiem precyzyjnego opisu zamówienia.

Termin składania ofert w ogłoszonych postępowaniach przetargowych mija 25.09.2020r. Czy spółka tym razem przystąpi do przetargu? Czas pokaże.

Aby uniknąć obecnej sytuacji w 2021 roku, obecne ogłoszenie przetargowe obejmuje wydłużony okres – od października tego roku do końca przyszłego roku.

Podobne

1 KOMENTARZ

  1. To oznacza tylko tyle, że nie mamy uwolnionego rynku energetycznego i na każdym obszarze istnieje jeden, słuszny monopolista. Dokóki tak będzie, doputy będą nas walić w d. rogi :-/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Stay Connected

Ostatnie